Przejdź do głównej zawartości

Maruszka




Na pewno nazwa uroczyska w Puszczy Zielonce. Prawdopodobnie także XIX-wiecznej karczmy, która stała na skrzyżowaniu puszczańskich dróg. A może także imię dziewczyny, którą pochowano w jednej z dwóch tajemniczych mogił.



Według miejscowych legend w grobach spoczywa para nieszczęśliwie zakochanych – polskiej wieśniaczki i pruskiego oficera albo córki bogatego chłopa i biednego młodzieńca. Wersji tej historii jest jeszcze kilka. Każda jednak kończy się  tragicznie – mężczyzna zabija najpierw kobietę, a potem siebie. Oboje spoczywają w oddalonych nieco od siebie grobach. 
 



Choć historia wielkopolskiego Romea i Julii wydarzyła się ponad 100 lat temu, na grobach wciąż są świeże kwiaty, czasami palą się też znicze. O mogiły dbają i okoliczni mieszkańcy, i pielgrzymi przechodzący tędy do DąbrówkiKościelnej.





Zobacz też: Maruszka - historia nie tylko miłosna
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cytadela - rozświetlona listopadowymi zniczami

  Grób członków grupy doktora Franciszka Witaszka na Cytadeli Wychowałam się właściwie na cmentarzu. Gdy bawiąc się z rówieśnikami, znajdowaliśmy jakieś kości, rodzice mówili nam, że to pozostałości zwierząt. I kazali wybrać do zabawy inne miejsce. Poznańska Cytadela była jednak najciekawsza – z olbrzymim obszarem dzikiej zieleni, niedużymi pagórkami i licznymi ruinami. O jej zdobycie zimą 1945 toczyły się krwawe walki. Na jej stokach znajduje się wiele, nie tylko wojennych, grobów. Przed 1. listopada dekorowaliśmy tylko te z pięcioramiennymi gwiazdami. Na inne groby z nauczycielami nie chodziliśmy. Tymczasem obok żołnierzy radzieckich spoczywają tam m.in. szczątki dr. Witaszka i jego grupy odwetowej. Franciszek Witaszek był postacią tragiczną – ceniony lekarz, wierny przysiędze Hipokratesa, dostał w czasie wojny zadanie przygotowania broni bakteriologicznej przeciwko Niemcom. Okupanci spisek odkryli, członków grupy zabili, a głowy kilkorga z nich umieścili w słojach z formaliną. S

Poznań - miasto, z którego wyrzucają za rozrzutność?

                                                       Mural na Śródce Jadwiga Konrad przyjechała do Poznania po wojnie. Mówiła z pięknym wschodnim zaśpiewem, który jako dziecko próbowałam naśladować. Bezskutecznie. Na Winogradach, gdzie mieszkała, wszyscy nazywali ją „Litwinką”. Gdy trochę dorosłam, zapytałam ją, skąd dokładnie pochodzi. – A ja spod Grodna – odpowiedziała. „Pani Jadzia była z Litwy, czyli z Białorusi…” – z trudem mieściło mi się to w nastoletniej głowie. Ona podobne zdziwienie poczuła, gdy pierwszy raz wysiadła na dworcu z napisem „Poznań Główny”. Więcej: Poznań - miasto, z którego wyrzucają za rozrzutność? SPACEROWNIK KULTURALNY: Grodno - od Pogoni do, no właśnie, dokąd...?  Gdańsk, skąd wieje wiatr historii   Poznań - miasto, z którego wyrzucają za rozrzutność? Kowno - podążając śladami wielkiego Witolda i kochliwego Adama Wilno jako "duchowa stolica Polaków" Troki - wśród malowniczych jezior i tajemniczych Karaimów Warszawa - da się lubić?  Łódź - ziemia

100. rocznica Powstania Wielkopolskiego

Z rozetką na obchody setnej rocznicy Powstania Wielkopolskiego.     SPACEROWNIK KULTURALNY: Grodno - od Pogoni do, no właśnie, dokąd...?  Gdańsk, skąd wieje wiatr historii   Poznań - miasto, z którego wyrzucają za rozrzutność? Kowno - podążając śladami wielkiego Witolda i kochliwego Adama Wilno jako "duchowa stolica Polaków" Troki - wśród malowniczych jezior i tajemniczych Karaimów Warszawa - da się lubić?